«Nina, Vadzim, Uljana, Avienir i Avihieja». Jak žyvie siamja, dzie niadaŭna naradziłasia 14-je dzicia
«Dobry dzień» — usmichajucca piaciora dzietak, jak tolki zachodzim u dom. Nasustrač vychodzić i mama Alena — na rukach žančyny mirna pasopvaje novanarodžanaja dačka. Mienavita pra siamju Osinych biełaruskija SMI i pabliki pisali na minułym tydni — jakraz paśla naradžeńnia Avihiei.

U vialikaj siam'i dziaŭčynka stała 15-m dziciem. Tolki ŭ asabistaj razmovie daviedvajemsia, što amal 13 hadoŭ tamu baćki pachavali maleńkuju dačku Lizu (dziciaci było ŭsiaho 7 miesiacaŭ), piša Onliner.by.
«Na viasiełli paabiacaŭ nazyvać žonku «lubaja» — trymaju słova»
Siamja Osinych žyvie ŭ vioscy kala Hrodna — horad navat vidać u dalečyni. Dvuchpaviarchovy cahlany dom, jaki zdajecca davoli ŭnušalnym. Pieršaje dzicia — dačka Nina — u siam'i Osinych źjaviłasia ŭ 2000 hodzie, a samaja małodšaja — Avihieja — naradziłasia ŭsiaho dva tydni tamu.
Nas sustrakaje Jaŭhien — kiraŭnik vialikaj siam'i. Mužčyna pravodzić u dom i pa darozie raspaviadaje, što paśla naradžeńnia małodšaj dački vyrašyŭ zrabić pierapłaniroŭku: treba piśmienna vykarystoŭvać maksimum prastory.
Z Alenaj i Jaŭhienam razmaŭlajem u vialikaj haścioŭni. Pobač z tatam na kanapie siadajuć niekalki dzietak, a na kaleni da mamy paru razoŭ prosicca 2-hadovy Avienir.
— Jon pakul nie pryzvyčaiŭsia, što ŭžo nie samy małodšy ŭ siam'i, — łaskava ŭsmichajecca Alena, pryciskajučy da siabie syna. Letaś Jaŭhien i Alena adznačyli 25 hadoŭ z dnia viasiella (jamu 47 hadoŭ, joj 43). Abodva hieroi rodam z Kazachstana, taksama vyraśli ŭ šmatdzietnych siemjach. Praŭda, maštaby byli kudy mienš: čaćviora i troje dziaciej.

— Maja mama była biełaruskaj, — raspaviadaje Jaŭhien. — Jašče ŭ maładosci jana pierajechała ŭ Taškient, dzie paznajomiłasia z baćkam. Jak baćki maje mama i tata byli kłasnyja, ale jak muž i žonka… Kanflikty zdaralisia navat z-za taho, što niechta nie tak pastaviŭ talerku abo niapravilna sieŭ. Ja razumieju, što charaktar mamy ŭ mnohim zahartavaŭsia paśla ciažkaha dziacinstva ŭ vajenny čas. Siamju baćki evakujavali ŭ Taškient. Jon, naprykład, uzhadvaŭ, jak dziciom haniaŭ u futboł. U mamy, viadoma, usio było zusim inakš.
Jaŭhien raspaviadaje, što jašče ŭ dziacinstvie, usiaho ŭ 10 hadoŭ, zadumaŭsia: a byvaje, što ŭ muža i žonki adnosiny składvajucca inakš? Užo paśla viartańnia z armii jon mimavoli ŭbačyŭ u carkvie Alenu. Praŭda, na toj momant, z uśmieškaj kaža mužčyna, dziaŭčyna jamu zusim nie spadabałasia. Ale paźniej siastry hieroja prysniŭsia son, dzie mienavita hetuju dziaŭčynu brat uziaŭ u žonki.
— Ja vyrašyŭ padparadkavacca i zrabiŭ prapanovu.
— A kolki vy sustrakalisia da hetaha?
— Nikolki, spatkańniaŭ adzin na adzin u nas nie było: heta nie vitali. Ale jak tolki zrabiŭ prapanovu, adčuŭ sercam: tak pavinna być. Z taho momantu my ŭžo 25 hadoŭ pierakonvajemsia, što hetaje rašeńnie było pravilnym.

Alena z uśmieškaj kaža, što jany z mužam vielmi roznyja: jon aktyŭny i havarki, jana ž cichaja i bolš «u sabie». Zaŭvažajem, što, kažučy adzin pra adnaho, jany nie ŭžyvajuć imiony — tolki słovy «luby» i «lubaja».
— Na viasiełli ja paabiacaŭ nazyvać žonku «lubaja» i z taho momantu trymaju słova. Heta nie pytańnie zvyčki, a aznačaje, što jana — majo serca. Byŭ zabaŭny momant, kali my pierajechali ŭ Biełaruś. Našy blizkija žonku taksama nazyvajuć «lubimaja», ale ŭ razmovie niechta nazvaŭ jaje Alenaj. Niekatoryja znajomyja tut zdzivilisia: jany ž dumali, što «Lubaja» — heta kazachskaje imia.

«Dumaŭ, što z kałodzieža pjuć tolki ŭ kazkach»
A ciapier kryšačku padrabiaźniej pra toje, jak siamja Osinych apynułasia ŭ Biełarusi. Paśla viasiella Jaŭhien i Alena žyli ŭ Kazachstanie, tam ža naradziłasia pieršaje dzicia — dačka Nina. Ale z-za składanaj situacyi ŭnutry krainy siamja chutka vyrašyłasia na pierajezd na radzimu maci Jaŭhiena — siudy, u Biełaruś.

— My pierajechali tryma siemjami. Hrošaj ad prodažu damoŭ chapiła na pakupku troch chutaroŭ. Heta byli stareńkija damy: piečka, jakuju biaskonca tapili, ledzianyja padłohi, adklučanaje śviatło i adsutnaść vadapravoda. Da hetaha my žyli ŭ zusim inšych umovach. Da pierajezdu mnie zdavałasia, što vadu z kałodzieža pjuć tolki ŭ kazkach! — usmichajecca Jaŭhien. — U adroźnieńnie ad žonki, ramantyka sielskaha žyćcia mianie nie ŭražvała.

Adnojčy Jaŭhien pryjechaŭ u Hrodna pa zapčastki. Prajšoŭsia pa horadzie i zrazumieŭ, što choča žyć mienavita tut.
— Viarnuŭsia dadomu i raskazaŭ kachanaj, što było b niadrenna pierajechać. Staju, havaru heta i prybivaju plintus (my jakraz rabili ramont). Žonka skazała, što nie suprać, — ja tut ža apuściŭ małatok, tak i nie prybiŭšy ŭsio da kanca! — śmiajecca mužčyna. — U nas i ciapier tak: žonka padtrymaje lubuju avanturu.
— Alena, a čamu tak? Sprava ŭ daviery da muža, vašym charaktary, pakornaści?
— Heta kazachski mientalitet. Tak pryniata — rabić tak, jak skaža tata. Ja ž bačyła, što jon pakutuje. Jašče adzin momant — umovy žyćcia ŭ našym pieršym domie. Treba było iści bolš za kiłamietr da vialikaj darohi, pa jakoj chadziŭ aŭtobus u škołu. Zimoj — skroź śnieh.
Mienavita tak bolš za 20 hadoŭ tamu siamja Osinych abasnavałasia ŭ hetych miaścinach. Spačatku, raspaviadaje tata, damovilisia pažyć u domie pablizu, zatym — na zdymnych kvaterach. A paralelna budavali hety samy dom. Za ścianoj, darečy, žyvie rodny brat Jaŭhiena — taksama ź siamjoj.
«Ja zrazumieła, jak prosta maci źjechać z hłuzdu»
Siarod bratoŭ i siaścior, jak u Jaŭhiena, tak i ŭ Aleny, nastolki vialikaja siamja jość tolki ŭ našych hierojaŭ. Žurnalisty vyrašyli zrabić nievialiki test i paprasili tatu nazvać daty naradžeńnia ŭsich dziaciej. Z zadačaj z zoračkaj jon spraviŭsia całkam dobra. Adznačym dla sumlennaści: z adnoj maleńkaj padkazkaj ad 11-hadovaj Uljany.
— Imiony dla dziaciej vybiraju ja, ale zaŭsiody rajusia z kachanaj. Kali joj prapanavany varyjant nie padabajecca, to, viadoma, ja nie budu nazyvać dzicia hetym imiem. Navošta: kab pakazać, što ja haspadar? Ź imiem dla małodšaj dački my navat uładkavali hałasavańnie siarod dziaciej, ale vynikovaje rašeńnie ŭsio ž było za mnoj.
A voś karotki pierapis małodšaha pakaleńnia siamji Osinych:
lipień-2000 — Nina,
kastryčnik-2001 — Vadzim,
lipień-2003 — Jeva,
krasavik-2005 — Saša,
maj-2006 — Rusłan,
maj-2007 — Maksim,
červień-2009 — Valeryja,
lipień-2011 — Liza,
žnivień-2013 — Uljana,
krasavik-2015 — Ženia,
maj-2017 — David,
červień-2019 — Jalisiej,
maj-2021 — Mark,
luty-2023 — Avienir,
luty-2025 — Avihieja.

U vyniku 15 dziaciej (zaŭvažcie, biez dvajniat i bliźniat). Ale ŭ 2012 hodzie ŭ siamji zdaryłasia trahiedyja: ad aŭtaimunnaha zachvorvańnia pamierła 7-miesiačnaja Lizavieta. Na toj momant dziaŭčynka była vośmym dziciem.
— Lizie było 3 miesiacy, kali jana zachvareła. Dačka raptoŭna pažaŭcieła. Žoncy było niespakojna, i my pajechali ŭ balnicu. Zrazumieŭ, što ŭsio surjozna, kali daktary pačali aktyŭna chadzić, niešta abmiarkoŭvać. Nam skazali, što treba jechać u Baraŭlany. U vyniku lačeńnie zaciahnułasia na čatyry miesiacy — uvieś hety čas u balnicach ź Lizaj była žonka. Ja ŭpeŭnieny, što daktary zrabili ŭsio, što mahli, akazali kvalifikavanuju dapamohu…
Pra toje, što maleńkaja siastra chvareła, baćki raskazvali starejšym dzieciam. Pa viečarach, tłumačyć Jaŭhien, usia siamja molicca pierad viačeraj. Tamu, pakul Liza była ŭ balnicy, usie prasili cudu — heta rabili i dzieci.
— My pahavaryli z daktarami i daviedalisia, što dapamahčy Lizie bolš niemahčyma. Viarnulisia dadomu… Praz dva tydni dačka pamierła. Kali bačyš, jak zakałočvajuć trunu, u jakoj tvajo dzicia, heta nievierahodna ciažka, — hołas Jaŭhiena ŭ hety momant nadłomvajecca. — Tak, Liza pražyła ŭsiaho siem miesiacaŭ, ale ž jana naradziłasia, žyła. My nie možam vykreślić dačku z žyćcia. Tamu ja nikoli nie skažu, što ja tata 14 dziaciej, bo ŭ mianie ich 15.

— Viedajecie, paśla śmierci Lizy ja ŭpieršyniu zrazumieła, jak lohka maci źjechać z hłuzdu, — cicha kaža Alena. — Hrań ścirajecca… Navat fizična: ja ž karmiła hrudźmi — dziciaci ŭžo niama, a małako prychodzić. Spravicca z bolem mnie dapamahli tolki viera i kłopat blizkich.
Kali ja zaciažarała Uljanaj (nastupnaje dzicia paśla Lizy), unutry byŭ strach… Ale adrazu paśla naradžeńnia dački ŭsio stała na svaje miescy.
Jana zmahła zapoŭnić pustatu ŭ matčynaj dušy.
Viadoma, Lizu my nie zabyli i nikoli nie zabudziem. Kožny hod my ŭsioj siamjoj źbirajemsia na mohiłkach — u dzień jaje naradžeńnia i pachavańnia.
«Budučyja žonki synoŭ buduć udziačnyja za takoje vychavańnie»
Ciapier tut, u vialikim baćkoŭskim domie, žyvuć 14 dziaciej siamji Osinych. Pra pierajezd, raskazvajuć baćki, starejšyja dzieci (a im užo za 20) pakul nie dumajuć. Pa-pieršaje, žyćcio ŭ vialikim baćkoŭskim domie dazvalaje adkładać hrošy na niešta istotnaje. A pa-druhoje, uśmichajecca Jaŭhien, ci jość chto-niebudź, chto pryhatuje smačniej za mamu?

— Nie skažu, što na hatavańnie ŭ mianie sychodzić šmat času, — raskazvaje Alena. — Ranicaj u nas zvyčajna kaša i buterbrody. U starejšych dziaciej niepieranosnaść hlutenu, tamu na abied ci viačeru ja zaŭsiody rychtuju niekalki varyjantaŭ harniraŭ.
— A davodzicca hatavać u vielizarnych rondalach ci tazach?
— Nie, takoje zdarajecca vielmi redka, — uśmichajecca žančyna. — Chiba što kali rychtujem niešta asablivaje dla haściej — naprykład, u nas jość vialiki afhanski kazan.
Temu kulinaryi my abmiarkoŭvajem z poŭnym pahružeńniem: jakraz čas abiedu, i nas zaprašajuć za vialiki stoł. Za kadram zastaŭsia praces padrychtoŭki: ciesta raskočvaŭ tata, načynku ź miasa i cybuli rabiła mama, sousy — dačka Valeryja. Darečy, dziaŭčynka źbiraje za ŭsioj siamjoj brudny posud, zavarvaje harbatu i razam z mamaj rasstaŭlaje sałodkaje.

— Asnoŭnyja štodzionnyja kłopaty — pryborka, myćcio, hatavańnie — na kachanaj. Dzieci dapamahajuć pa miery mahčymaściaŭ, pa śviatach zhatavać, prapyłasosić, prybracca mahu i ja. Praŭda, taho samaha «žanočaha» blasku, viadoma, nie budzie, — uśmichajecca Jaŭhien. — U nas niama padziełu na «mužčynskuju» i «žanočuju» pracu, arhanizavany raŭnaznačnyja dziažurstvy. Tamu chłopcy biez prablem myjuć posud ci mohuć źmianić padhuźnik — dumaju, ich žonki buduć nam udziačnyja za takoje vychavańnie.
Na fonie razmoŭ pra vychavańnie ŭ haścioŭni čuvać vaźniu małodšych — heta jašče nie kryk, ale niešta vidavočna adbyvajecca. Jaŭhien kaža, što apošnim časam z kanfliktami ŭsio čaściej raźbirajucca starejšyja dzieci. Jašče niechta ź ich, kali nie zaniaty vučobaj abo inšymi spravami, viečarami kantraluje čystku zuboŭ i kładku ŭ łožak.
Jaŭhien z uśmieškaj dadaje, što starejšyja syny ŭžo nastrojeny stvaryć vialikuju siamju.
— Dački kažuć, što chočuć taki ž mocny šlub, jak u nas. Nina navat adnojčy skazała, što tata ŭstanaviŭ zanadta vysokuju płanku dla budučaha muža, — uśmichajecca Alena.
Darečy, tata ŭ siamji vyrašaje samyja roznyja pytańni. Naprykład, zaraz na druhim paviersie arhanizujuć dziciačyja pakoi (małodšyja Avienir i Avihieja śpiać u baćkoŭskim pakoi na pieršym paviersie). U kožnaha dziciaci jość susied — chto z kim lepš užyviecca, taksama vyznačaŭ Jaŭhien.

«Ciapier siamiejny kapitał tracim na brekiety»
Zvyčajna ranica ŭ siamji pačynajecca a šostaj-siomaj hadzinie. Raniej za ŭsich ustajuć tata i tyja, kamu treba na pracu, krychu paźniej — školniki, jakich u siamji piaciora. Usie jany vučacca ŭ miascovaj škole, kudy dabirajucca na aŭtobusie. Jaŭhien raskazvaje, što na baćkoŭskija schody jany z žonkaj nie chodziać, ale z nastaŭnikami zaŭsiody na suviazi.
— Z chatnimi zadańniami małodšym dapamahajuć starejšyja. Kali ščyra, my z žonkaj užo nie zaŭsiody možam niešta patłumačyć: u nas siaredniaja adukacyja. U traich starejšych dziaciej — Niny, Vadzima i Jevy — vyšejšaja, jašče dvoje — Saša i Rusłan — studenty druhoha kursa.

Troje starejšych vučylisia na płatnaj asnovie. Adukacyju kožny atrymlivaje za «svaje» zaroblenyja hrošy. Ź siamiejnaha kapitału my apłačvali pieršy kurs, a astatniaje z hetych hrošaj ciapier idzie na brekiety. Zaŭvažyŭ, što starejšy syn saromieŭsia ŭśmichacca — ciapier u jaho halivudskaja ŭśmieška. Zrazumieli, što heta važna, i starajemsia, kab va ŭsich dziaciej byli zdarovyja zuby i pryhožaja ŭśmieška.
Pytańni pra siamiejny biudžet i vydatki ŭźnikajuć sami saboj. Jaŭhien z uśmieškaj kaža, što samy značny artykuł vydatkaŭ pradkazalny: heta pradukty. U siamji jość ciaplica, ale ad karovy ci kur pakul admovilisia. Nu i, kali koratka, to ŭsie finansavyja pytańni — na baćku siamji.
— Pamiataju, jak na «viasielnyja» hrošy kupiŭ sabie hulniavuju prystaŭku. Potym siadzieŭ, hulaŭ — i pryjšło ŭśviedamleńnie. A žonka mnie ni słova nie skazała! Mužam, jaki biare na siabie ŭsiu adkaznaść, ja staŭ nie adrazu. Dumaju, takim mianie zrabiła žonka — svajoj pakornaściu, słovami «Ty vyrašaj», «Jak ty skažaš, tak i budzie».
Adnojčy da nas źbiralisia hości — žonka tydzień prasiła kupić harbatu, a ja zabyŭ. I jana moŭčki razdała haściam kipień u šklankach. Potym mnie navat siabar skazaŭ: «Voś heta ŭ ciabie žonka!» — śmiajecca Jaŭhien. — Tak pastupova i pryjšło razumieńnie, što značyć być kiraŭnikom siamji.
Pavodle słoŭ Jaŭhiena, u žonki jość asobnaja kartka — na asabistyja vydatki. U siarednim, jak kaža mužčyna, kožny miesiac tudy zaličvajecca kala 300 rubloŭ.
— Hrošy pierakidvaju nie tolki ja, ale i pracujučyja starejšyja dzieci. Kali havorka pra studentaŭ, to jany dapamahajuć tolki pa žadańni — kali nie atrymlivajecca, to i nie treba. Starejšyja, jakija ŭžo pracujuć, skidvajuć 100—150 rubloŭ. — Naša starejšaja dačka Nina nie skidvajecca, ale jana vyrašyła dobraachvotna apłacić repietytaraŭ dla dvuch bratoŭ — dziakujučy hetamu jany pastupili na biudžet. Dla nas heta samaja vialikaja padtrymka, — zaŭvažaje Alena.
Kali pačytać kamientary da navin pra naradžeńnie małodšaj dački Osinych, to dumki sustrakajucca roznyja. Chtości radujecca i vinšuje, inšyja ździŭlajucca pamieram siamji, niaredka možna sustreć i niehatyŭ. Hrošy i tut stanoviacca arhumientam: maŭlaŭ, usio heta dziela dapamohi i lhot.
— Byvała, mnie kazali: «O, tvaja znoŭ ciažarnaja». Raniej ja moh adreahavać, bo jazyk padviešany, ale ciapier nie adkazvaju. Stolki dziaciej — heta naša ćviordaje rašeńnie. Tak, jość padtrymka i dapamoha, za što my ŭdziačnyja, ale i biez hetaha ŭ nas była b takaja ž siamja.
Zaraz Jaŭhien pracuje kiroŭcam u terytaryjalnym centry sacyjalnaj abarony. Tam ža ekanamistam pracuje i starejšaja dačka Nina.
— Atrymlivajecca, što my pastajanna navidavoku ŭ sacyjalnaj słužby, zaŭsiody adkrytyja dla nastaŭnikaŭ. Kali małyja chvarejuć, da nas prychodziać piedyjatry, tamu my ničoha nie chavajem i zaŭsiody hatovy da kantaktu. Voś letam Markuša biehaŭ z pavietranymi šarykami, spatyknuŭsia, udaryŭsia, byŭ siniak — u nas spytali, što zdaryłasia. A tak za ŭsie hady da nas surjoznych pytańniaŭ nikoli nie ŭźnikała.
— Kali ja ŭładkavaŭsia na pracu ŭ sacyjalnuju słužbu, zrazumieŭ, čamu ludzi časta niehatyŭna reahujuć na mnahadzietnych, — razvažaje Jaŭhien. — Ja bačyŭ brudnyja padhuźniki na padłozie, raskidany pa kvatery śmiećcie, bardak i poŭzajučaje va ŭsim hetym dzicia. Zrazumieła, što ŭ vialikaj siamji idealnaha paradku zaŭsiody być nie moža, ale čyścinia jość tam, dzie prybirajuć.
«Za 25 hadoŭ udvaich jeździli ŭ adpačynak adzin raz»
Pakul my havorym na kuchni, u niejki momant u domie stanovicca zusim cicha — kantrast ciažka nie zaŭvažyć. Akazvajecca, samym maleńkim para kłaścisia spać. Na druhim paviersie chłopcy starejšaha ŭzrostu razychodziacca pa pakojach. Jany viedajuć, što treba albo taksama kłaścisia spać, albo hulać vielmi cicha i nie zaminać.

— U hetuju ciažarnaść siamja dała mnie vychodny pa niadzielach: dzieci pa hadzinie pryhladali za Avieniram. Moj adpačynak — heta palažać na kanapie ci pahutaryć z rodnymi pa videasuviazi. Mianie časta kličuć na kancerty, chočuć niejak raznastaić volny čas. Ale być siarod ludziej mnie składaniej, ja ŭsio ž taki intraviert, — uśmichajecca Alena. — Z novanarodžanym bolšuju častku času pravodžu ja. Pakul dzicia nie akrepnie, brać jaho na ruki dazvolena tolki starejšym.
Pry hetym Alena ŭpeŭniena: spravicca va ŭsim dapamahaje naładžany rytm žyćcia. Pryblizna kažučy, z 14 dziećmi ŭ siamji navat praściej, čym ź piaćciu. Alena pryznajecca, što paśla piaci chłopčykaŭ vielmi maryła pra dačku. I z uśmieškaj dadaje: treba b jašče adnu.
Ale ci chapaje ŭvahi mamy ŭsim dzieciam?

— My vielmi cenim viačery, bo na ich źbirajecca ŭsia siamja. Dzieci prychodziać sa škoły abo z pracy, a ja adrazu baču, kali ŭ kaho-niebudź niešta zdaryłasia. U siamiejnaj atmaśfiery im lahčej padzialicca i adkrycca: niechta zaŭsiody padtrymaje, pažartuje, padymie nastroj. Byvaje, što dzieci navat pa-dobramu padśmiejvajucca z nas i mohuć nazvać muža «padabcaśnikam», — śmiajecca Alena.
Za 25 hadoŭ šlubu Alena i Jaŭhien tolki adnojčy źjeździli ŭ adpačynak bieź dziaciej: u 2019 hodzie jany adpravilisia ŭ padarožža, pabyvali, naprykład, u Izraili i Hiermanii. Jaŭhien žartuje, što pamiž saboj jany nazyvajuć tuju pajezdku «kruhaśvietkaj». Za dziećmi ŭ hety čas hladzieli rodnyja, a za małodšymi — starejšyja.
Nu a varyjantaŭ pajechać kudyści biez žonki baćka vialikaj siamji navat nie razhladaje.
— Pamiž saboj my nikoli nie svarymsia na ludziach, damovilisia pra heta jašče paśla viasiella. Dy i ŭvohule, surjoznych sprečak u nas nikoli nie było. Kožny viečar, kali dzieci kładucca spać, my razmaŭlajem pa dušach. Byvaje, što ja dahetul pišu žoncy vieršy.
Ja ŭpeŭnieny, što samaje hałoŭnaje — heta kab siamja zastavałasia siamjoj.
Kamientary